wtorek, 15 listopada 2011

65. Te buciki...


... powstały już jakiś czas temu, jednak brakowało mi modela, żeby je zaprezentować. Dziś nadarzyła się okazja na bliski kontakt z małymi stópkami. To jeszcze nie stopy Pana Syna - do naszego spotkania po drugiej stronie brzucha zostało 5 tygodni... W szkole rodzenia mieliśmy dziś zajęcia pt. "Ubieramy noworodka", wykorzystałam więc lalkowe stópki.

Szczegóły techniczne:

włóczka: skarpetkowa, z Lidla
szydełko:  3 mm
wzór: znaleziony gdzieś w Internecie

Nabrałam ochoty na kolejne...

Pozdrawiam :)

sobota, 5 listopada 2011

64. Kto Ty jesteś?

Polak mały..., czyli robótka z serii "co Mama zrobiła dla Syna". Bo Mama się nie leni, o nie, nie! :) I żeby dziecku wygodnie było, żeby nic go nie gryzło i nie uwierało - bezszwową kamizelkę zrobiłam. Rozmiar - na oko, czyli... kiedyś na pewno będzie dobra ;) Może się wstrzelimy na Euro 2012??


Szczegóły techniczne:

włóczka: Yarn Art Yeans
druty: 3,5 mm
szydełko:  3,5 mm
pomysł: własny

środa, 2 listopada 2011

63. Bo zasłużyłam... :o)

Po raz pierwszy w mej nauczycielskiej karierze dostałam nagrodę dyrektora! Wpłynęła na konto dawno temu, bo 14.10., ale dopiero dziś zagospodarowałam ją do końca. Marilyn Monroe miała rację - pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy... :)

niedziela, 30 października 2011

62. A ja rosnę...


Brzuszek coraz większy, Pan Syn kopie tak, że aż żebra bolą, ze schylaniem coraz gorzej (na szczęście patent włączania komputera palcem u stopy opanowałam już do perfekcji :P), jestem czekaniem...

wtorek, 25 października 2011

61. Co w książce piszczy?

Pisałam wczoraj o książce "Ubrania i dodatki na szydełku". Dziś wpis dla tych, którzy chcieliby wiedzieć o niej coś więcej. Klik na fotę - będzie większa :]


Usatysfakcjonowani? :)

A teraz grzecznie oddalam się do robótek, póki chęć jest i... czas. Chęci ostatnio zdecydowanie więcej, gorzej z czasem - szkoła rodzenia zabiera nam trzy popołudnia w tygodniu! Do tego regularne wizyty u dentysty i codzienne życie i nagle na zegarku 23!

poniedziałek, 24 października 2011

60. Zakupy!

Któż ich nie lubi! Od soboty jestem szczęśliwą posiadaczką nowych jesiennych kozaczków (nie wiem, jak Wy, ale ja UWIELBIAM dni, w których kupuję buty!), walizki (fachowa literatura podaje, że torba z rzeczami do szpitala powinna być spakowana w 33 tygodniu ciąży, więc... powinnam się już pakować) oraz książki. 


Książka stała sobie w dziale "Promocje. -25 %". Żal było jej nie wziąć, tym bardziej, że nadal bardziej biegła jestem w szydełkowych (a nie drutowych) robótkach. Na 126 stronach można znaleźć opisy wielu ciekawych robótek. Mam kilka swoich typów, więc o tej książce pewnie jeszcze u mnie przeczytacie...

Co do ostatniego wpisu - są postępy: kamizelka powoli schodzi z szydełka. Mam nadzieję, że i komin szybko doczeka się zakończenia, bo temperatury za oknem coraz niższe. Naszego Maluszka już na zimno wyposażyliśmy, kombinezon czeka:


Miłego dnia, czytacze moi! Zostawiajcie komentarze - lubię to :)! Odezwę się wkrótce, zatem do zobaczenia!

czwartek, 20 października 2011

59. Godzina zero coraz bliżej!

Dwa miesiące zostały... 
Kiedy jeszcze nie byłam w ciąży, wydawało mi się, że czas będzie płynął wolno, że nie będę wiedziała, co z nim robić (w końcu to AŻ 9 miesięcy!), a ten... pędzi jak szalony!
Przygotowania trwają:
- są zakupy (Tata kupił ostatnio Synowi pierwszy prezent, sam wybierał!)


 - jest szkoła rodzenia i czytanie fachowej literatury. 

Nasz Maluch nie daje o sobie zapomnieć - jest kopanie, jest czkawka. Brzuszek rośnie - nawet dowód jest:




Robótkowo też coś się dzieje, ale jakoś tak opornie idzie... Na drutach siedzą kocyk i komin, na szydełku - kamizelka. Może coś w końcu doczeka się ostatniego oczka :)

Miłego dnia i... do 60 wpisu!

piątek, 30 września 2011

57. Ustka i zakupy

Pisałam Wam ostatnio o naszej wizycie w Muzeum Chleba. Mieści się ono w Ustce. Warto tam wstąpić, by nieco cofnąć się w przeszłość. Jest, co oglądać, więc jeżeli będziecie w okolicy i lubicie odwiedzać muzea, zajrzyjcie tam koniecznie. Muzeum w moim obiektywie wygląda tak:





To oczywiście tylko namiastka tego, co sfotografowałam - zdjęć mam miliony, jak zawsze... nie chcę Was jednak zanudzać, bo przestaniecie do mnie zaglądać ;).

Co do zakupów to bardzo monotematyczne były tym razem. Ale takie miały być! Coś dla Syna i dla Mamy:




Teraz czas na relaks z drutami w ręku. Jak już coś powstanie, na pewno Wam o tym napiszę! A tymczasem pozdrawiam i udanego weekendu życzę!

ZEZULLA – jeszcze chwila i wrócisz do dziergania! Ja cały czas wracam do Twoich wpisów, w których pokazywałaś sweterki dla Jula - są ekstra; mam nadzieję, że wkrótce pokażesz, jak w nich wygląda.
magdor – rośnie, rośnie, a ja wraz z nim!

środa, 28 września 2011

56. Tunika i miliony ;)

Kto trafił szóstkę w totka??? Przyznać się ;)!
Pewnie większość z Was wie, że wczoraj była rekordowa kumulacja w totka i do wygrania ponad 50 milionów złotych. Kolejki w kolekturach, jakich świat nie widział! Wygrały dwie osoby. Ja niestety jakoś bardziej na chybił te numery miałam... A mówiłam wyraźnie: "Poproszę kupon na trafił" :D No nic, widocznie większa kumulacja jest mi pisana ;) 

Skoro ustaliliśmy już, że to nie ja jestem tą milionerką, spokojnie możemy przejść to tematu malinowej tuniki... ;) Doczekała się zdjęć! Tunika, ja i Pan Syn - trzy w jednym :)


Szczegóły techniczne:
włóczka: Sonata (Anilux) [25 dag]
szydełko: 3,5 mm
 
W trakcie noszenia doszłam do wniosku, że czegoś jej brakuje i jak najszybciej zamierzam ten błąd naprawić. Bo generalnie to zastrzeżeń do niej nie mam, o nie! Ale dorobię sobie jeszcze sznureczek, który wiązać będę pod biustem, bo - póki co - obszerna jest bardzo. Tak bowiem prezentuje się mój brzuszek w czymś nieco bardziej przylegającym do ciała:


Kolejny wpis wkrótce - opowiem Wam wówczas o naszej wizycie w Muzeum Chleba i robótkowych zakupach, a tymczasem oddalam się do kuchni, bo goście w drodze, a ciasto się jeszcze nie piecze.