czwartek, 29 grudnia 2011

74. Jak na bombie... ;)

Siedzimy, czekamy, a tu... wielkie NIC. Pan Syn nie chce wyjść - uparciuch mały... 
A może czeka na nową kartkę w kalendarzu??  

wtorek, 27 grudnia 2011

73. Choinka - była!

Kolędy - były!
Makowce - były!
Prezenty - były!
Długie spanie - było!
Porodu - nie było! 
Pan Syn dał nam w prezencie spokojne święta :) No to... czekamy dalej!




Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia!

piątek, 23 grudnia 2011

czwartek, 22 grudnia 2011

71. Dwa razy K, czyli...

... książka i kartka.

Uszyłam książkę (chociaż może raczej powinnam napisać "książeczkę", bo to aż 4 strony ;)).
A to było tak... ;) - w szperomarkecie natknęłam się na zasłonkę z pojazdami wszelakimi, nabyłam ją za całe 2 zł, potem wyprałam, a wczoraj połączyłam, korzystając z tego, że maszyna ciągle na stole.
W planach są kolejne książki, ale ciut bardziej pracochłonne, takie z bajerami :). Teraz - póki brzuch duży - ograniczyłam się do zrobienia usztywnienia i zszycia wszystkiego. Mam nadzieję, że Pan Syn będzie zadowolony.


A co do kartki - wyjęłam ją wczoraj ze skrzynki i uśmiech mi z buzi nie schodzi. No bo zobaczcie sami...  
Oto dwa pierniczki i prezent:


Prezent nie jest pusty, o nie! Kryje się w nim...


...Mały Pierniczek :)

A teraz mówię "pa" i oddalam się do kuchni, bo na dziś zaplanowałam pieczenie makowców. Miłego dnia!

niedziela, 18 grudnia 2011

70. Maszynę wyjęłam...

... no bo skoro nie rodzę, to czymś zająć się muszę ;)

Kiedyś znalazłam taki kursik i od tego właśnie zaczęłam - taka rozgrzewka po baaaaaaaaaaaaaaardzo długim nieobcowaniu z maszyną. Zdjęcie zahaczyło lekko o photoshopa, stąd ten artystyczny wyraz... ;)


Chustecznik to ten na pierwszym planie. Na drugim planie natomiast coś, czego potrzebowałam od dawna!



Teraz szydełka będą w jednym miejscu. Druty też by pewnie życzyły sobie takiego etui i... pewnie kiedyś się go doczekają.
Póki co to tyle. Choć planów w głowie kłębią się miliony.
Zmykam na obiad, a Was pozdrawiam, dziękując jednocześnie za odwiedziny i komentarze. Do następnego wpisu zatem!

piątek, 9 grudnia 2011

69. Prawie jak skarpetki...

Wiem, wiem - prawie robi wielką różnicę :), ale skarpetki na drutach to dla mnie wyższa szkoła jazdy... Kiedyś pewnie podejmę i to wyzwanie, ale póki co pomachałam trochę szydełkiem i już są, czekają, by ogrzać stopy Pana Syna.
 
 
Szczegóły techniczne:

włóczka: Regia Silk (kolor: ciemny dżins, nr 00053)
szydełko:  3,5 mm
wzór: znaleziony gdzieś w Internecie

środa, 7 grudnia 2011

68. Sweter zrobiłam.

Ostatnio bardzo stacjonarna jestem, wzięłam więc druty i postanowiłam zrobić coś, co ogrzeje coraz większy brzuch, bo trudno powiedzieć, ile jeszcze czasu przyjdzie mi nosić Pana Syna - do terminu zostało wprawdzie 17 dni, ale może Maluch zechce posiedzieć w tym all inclusive ciut dłużej... Wprawdzie na tegoroczne temperatury za oknem nie ma co narzekać, ale swetrów w rozmiarze "ciąża" nie posiadam wielu. 

Wszystko zaczęło się od znalezienia tego albumu - w sprawach drutowych lepiej przemawiają do mnie obrazy... Stwierdziłam, że skoro mam pięknie rozrysowany podkrój pachy i rękaw to dam radę; reszta - tu już musiałam dokonać obliczeń, żeby pomieścić brzuch. I oto jest (na żywo ładniejszy niż na zdjęciach):




Szczegóły techniczne:

włóczka: Mohair (kolor: popiel, nr 14807, Inter-Fox) - ok. 35 dag
druty: 4 mm 

I kto by pomyślał, że jeszcze rok temu robienie na drutach było dla mnie czarną magią??? 
Bo chcieć to móc :)
 

wtorek, 6 grudnia 2011

67. Co mi przyniósł Mikołaj? ;)

Grzeczna musiałam być niesamowicie... ;)


Podobno to Porsche... Wersja bardzo rodzinna. Szkoda tylko, że ma zaledwie 4,5 cm długości i 1,5 cm wysokości, no ale tak to już bywa... z zabawkami z Kinder Niespodzianki :)

Miłych Mikołajek!