Mercan Batik wciąż w użyciu! Nie dość, że miły w dotyku, to jeszcze te kolory! Uwielbiam tę włóczkę :) A Wy???
wtorek, 13 marca 2012
wtorek, 6 marca 2012
85. Co z Mercan Batik powstało...
Truskaveczka przywołuje wiosnę! Przyłączam się do akcji, bo też chcę wiosny, oj chcę :) Wprawdzie Szymon polubił ubieranie czapki, ale... chętnie zamieniłabym Mu ją na jakiś nowy wiosenny model.
Wracając do akcji Wołania Wiosny... Wzięłam mój ukochany akryl (nie, żebym kochała akryle, ale TEN jest wyjątkowy! robiłam już z niego chustę) - ten tytułowy, szydełko 3,5 mm i mam już dwie podstawki :) Trzecią zaczęłam robić, ale Pan Syn wezwał na jedzenie i musiałam porzucić szydełko. Efekty moich prac właśnie obfociłam, więc są dowody :) Proszę, oto i one:
A moteczek jeszcze całkiem spory, więc działać mogę dalej. Kolejna drzemka Pana Syna coraz bliżej, więc kto wie, ile jeszcze takich podkładek przede mną.
Pozdrawiam i... uśmiech zostawiam :)
niedziela, 26 lutego 2012
84. Torcik Zero Kalorii :o)
Bezy okazały się jadalne, niestety pozostały po nich już jedynie wspomnienia. Gdyby ktoś chciał popełnić takież, zapraszam tutaj: klik.
A skoro przeżyłam ;) to - wykorzystując drzemki Pana Syna - zrobiłam torcik. Tym razem coś niejadalnego, ale jakże przydatnego!
Jakoś tak się porobiło, że większość naszych znajomych właśnie została rodzicami albo zostaną nimi lada chwila. Teraz już wiemy dokładnie, na co idzie najwięcej kasy, więc odwiedzając młodych rodziców niesiemy w prezencie również pieluchy. Ale tak w paczce to jakoś nie w moim guście :) Torcik wygląda o wiEle lepiej!
Wkrótce powstaną kolejne pampersowe "wypieki", bo - odkąd zobaczyłam taki tort po raz pierwszy - marzyłam, żeby taki zrobić, a teraz mam okazję i - ku radości obdarowywanych - będę spełniać swoje marzenie :)
piątek, 24 lutego 2012
83. Ten hafcik...
... powstał w czerwcu 2009 roku! Pisałam o tym na moim poprzednim blogu, o tu: klik. Przeleżał w szafce aż do dziś, kiedy to okazało się, że pilnie potrzebuję fajnej kartki. Sklepowa nie wchodziła w grę, zakasałam więc rękawy ;) i jest kartka!
Rękawy odkasane, a kartka jutro rusza w świat :)
A teraz grzecznie się żegnam, bo zrobiłam bezy i czas sprawdzić, czy są jadalne ;)
środa, 22 lutego 2012
82. Karuzela.
Takich ochów i achów w naszym domu dotąd nie było! Ale nie było też karuzeli. Od kilku dni jest i... emocje sięgają zenitu :)!
wtorek, 21 lutego 2012
poniedziałek, 20 lutego 2012
80. Siedem tygodni...
... za nami. Szymek miał wczoraj 50 dzień swego życia :).
Kochamy Go coraz bardziej (da się coraz bardziej, da!) i - choć czasem zasypiamy na stojąco - to życie z Nim jest lepsze od tego wcześniejszego, duuuuuużo lepsze!
Mama oszalała z miłości do Synka, Tata oszalał, a Babcia! - Babcia oszalała najbardziej ;)!
Oto nasz siedmiotygodniowy Skarb:
Pozdrowienia dla: odwiedzających, komentujących, no i - rzecz jasna - dla Babci :)
poniedziałek, 13 lutego 2012
79. Wieści z pieluchowego frontu :)
Żyjemy! Generalnie jest całkiem spoko - Szymon rośnie, dużo śpi (a jak zasnąć nie może i męczy Go to bardzo to mamy na Niego sposób, o taki: klik, polecamy, działa :)!), obsypuje nas uśmiechami, konwersuje - póki co - w sobie tylko znanym języku, lubi piosenki i rymowanki (tu mama ma duże pole do popisu, w końcu nauczanie początkowe się skończyło... :)). Czasem tylko doba za krótka, bo chciałoby się i dłużej pospać, i z robótką usiąść w fotelu, książkę przeczytać.
Wolne chwile pilnie nabędę, bo... książki już czekają, włóczka też.
Pozdrawiam!
czwartek, 2 lutego 2012
78. Niespodzianka :o)
Kiedy czytałam ten wpis, nie myślałam, że Newtonowa metryczka powstaje dla nas! A właściwie dla Szymka... :) A jednak! Justyna, autorka zaprzyjaźnionego bloga Robótki Maleństwa, zrobiła nam niespodziankę i od wczoraj cieszymy oczy, patrząc na to Cudo:
Justynko, dziękuję w imieniu swoim i Szymonka! Cudowny prezent! Stoi na półeczce w Szymonowym pokoju i... od razu rzuca się w oczy każdemu, kto tam wchodzi :)
czwartek, 19 stycznia 2012
77. Nie samym Dzieckiem żyje człowiek... ;)
Szymon całkowicie zmienił nasze życie. Teraz to On jest numerem jeden, to On dyktuje rytm każdego dnia! Są takie dni, że wisi na cycku niemal całą dobę, ale są i takie jak dziś, kiedy budzi się na jedzenie i zmianę pieluchy.
Wykorzystałam dzisiejsze wolne chwile na relaks z robótką w ręku. Oto początki chusty:
Wzór jest listkowy, znaleziony tutaj: klik. Jak skończę, dam znać, a teraz znikam - jest szansa na wejście pod prysznic i... zamierzam ją wykorzystać :) Zatem podwijam kiecę i lecę ;), pa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











